71- letnia Mosbacher w poniedziałek złożyła w MSZ kopie podpisanych przez prezydenta USA listów uwierzytelniających. Na twitterowym koncie ambasady napisała po polsku, że cieszy się z przybycia do Warszawy.

W specjalnym nagraniu w internecie mówiła, że Polska i USA „są przyjaciółmi od ponad 240 lat, a dziś najbliższymi sojusznikami”. – Silna i bezpieczna Polska oznacza silniejszą Amerykę – powiedziała i dodała, że Waszyngton jest zadowolony ze współpracy w dziedzinie obronności. Zapewniała też, że chce wspierać amerykański biznes inwestujący w Polsce.

Sama osiągnęła spore sukcesy w biznesie. W 1987 r. kupiła pogrążoną w kłopotach finansowych firmę kosmetyczną La Prairie i wyprowadziła ją na prostą. W latach 90. założyła firmę konsultingową Georgette Mosbacher Enterprises. Kierowała nowojorskim producentem kosmetyków Borghese.

– American Dream jest możliwy – mówiła o sobie. Na świat przyszła w ubogiej rodzinie w Indianie. Będąc jeszcze dzieckiem, straciła ojca. Mimo to ukończyła college i zrobiła karierę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej