– Jeśli w porę nie znajdą się odpowiednie rozwiązania, będzie gorzej niż w najgorszych koszmarach: samolotom po prostu nie będzie wolno latać – ostrzega cytowany przez „Independent” Julian Jessop, główny ekonomista Institute for Economic Affairs.

Bez licencji, bez ważnych umów

Brytyjski think tank przestrzega w przekazanym dziś rządowi raporcie przed kolejnymi druzgocącymi skutkami wyjścia Wielkiej Brytanii z UE na żywioł, czyli bez odpowiedniego porozumienia regulującego drobiazgowo przyszłe relacje Londynu z Brukselą i poszczególnymi krajami Unii.

Autorzy dokumentu przypominają, że taki układ koniecznie musi uregulować m.in. kwestie związane z przemysłem lotniczym i kontrolą lotów - w przeciwnym razie samoloty latające dziś z brytyjskich lotnisk do krajów członkowskich UE i z powrotem mogą zostać uziemione.

Zdaniem ekspertów w kwestiach kontroli ruchu lotniczego w Europie Brytyjczykom zdecydowanie nie wystarczą standardowe zasady Światowej Organizacji Handlu. Dlatego jeśli w ramach brexitu w marcu przyszłego roku wystąpią z ustanowionego w latach 90. europejskiego jednolitego rynku lotniczego, nie zawierając jednocześnie nowego porozumienia, pozbawią większość linii lotniczych działających w Wielkiej Brytanii licencji na obsługę rejsów do 27 krajów Unii.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej