Trybunał, najwyższa instancja sądownicza w całej UE, ma odpowiedzieć na pytania prejudycjalne polskiego Sądu Najwyższego, czy obniżenie wieku emerytalnego sędziów SN i usuwanie z sądu tych, którzy go przekroczyli – co jest głównym elementem reformy PiS – jest zgodne z prawem UE.

Sąd Najwyższy do czasu wydania przez TSUE odpowiedzi, nowe przepisy zawiesił. Trybunał w czwartek zaczął dopiero rozpoznawanie sprawy. To w tej chwili ostatnia instytucja, która jest w stanie powstrzymać dewastowanie przez partię Jarosława Kaczyńskiego niezależnego wymiaru sprawiedliwości.

I w czwartek właśnie ukazuje się wywiad z polskim wicepremierem, który sędziom trybunału grozi: jak orzekniecie nie po naszej myśli, to wyrok zignorujemy.

Argumenty, by uzasadnić taką decyzję, już są spisane. Mariusz Muszyński, sędzia dubler Trybunału Konstytucyjnego, i jego wiceprezes, niedoszły sędzia utworzonej przez PiS Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, wyliczał już pół roku temu, że sędziowie TSUE nie są apolityczni, bezstronni, a sam trybunał nie ma demokratycznej legitymacji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej