Dyktatura komunistyczna na Kubie postanowiła nieco upudrować swą zimnowojenną i dogmatyczną twarz i pokazać, że nadąża za zmianami współczesności. Zapowiada, że z uchwalonej w 1976 r. konstytucji usunie obietnicę, iż zbuduje na wyspie komunizm, ale zachowa dogmat, że ustrój socjalistyczny w gospodarce oraz rządy jedynej legalnej partii komunistycznej są nienaruszalne.

Reżim gotów jest za to zagwarantować równouprawnienie homoseksualistów i lesbijek oraz osób, które zmieniły płeć, a także uznać „podstawową rolę” prywatnej przedsiębiorczości, spółek mieszanych z kapitałem zagranicznym oraz inwestycji zagranicznych. Jednak socjalistyczna gospodarka pozostanie „nienaruszalna” i nadal będzie zakazane „gromadzenie własności w rękach prywatnych”.

Projekt nowej konstytucji został właśnie ogłoszony z wielka pompą, wydrukowany w milionie egzemplarzy i rozesłany do konsultacji społecznych. Oznacza to, że władza zaprezentuje zmiany na zebraniach partyjnych i wiecach w zakładach pracy, sporządzi potem wersję ostateczną, podda ją pod głosowanie w referendum w lutym przyszłego roku i ogłosi jako nową konstytucję Kuby.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej