Skazany na 20 lat ciężkiego obozu za rzekome szykowanie zamachów terrorystycznych na okupowanym przez Rosję Krymie Ołeh Sencow jest dziś, jak to określają obozowi lekarze, w „stanie przedkrytycznym”. W każdej chwili może nastąpić ostry kryzys.

Kiedy we wtorek odwiedziła go w łagrze Biały Niedźwiedź za kołem polarnym obrończyni praw człowieka Zoja Swietowa, usłyszała od medyków, że nie wiedzą, jak pomóc skrajnie wycieńczonemu pacjentowi w razie ataku osłabionego głodówką serca. Zdaniem lekarzy nawet próba karmienia więźnia siłą może doprowadzić do zgonu.

Władze Rosji pozostają jednak nieczułe na płynące z całego świata apele o uwolnienie reżysera. Nie wzruszył ich też apel Ludmiły Sencowej do Putina: „Nie będę pana zapewniać, że mój syn jest niewinny, choć sama głęboko w to wierzę. Powiem tylko, że on nikogo nie zabijał i odsiedział już cztery lata. Czekają na niego dzieci. Młodszy syn cierpi na autyzm. Im bardzo źle bez niego”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej