Położoną na środku Pacyfiku polinezyjską Wyspę Wielkanocną (Rapa Nui w języku tubylczego ludu, który ją zasiedlił w XII-XIII w.) Chile zaanektowało dopiero w 1888 r. Nie bardzo wiedząc, co zrobić z wyspą o powierzchni 160 km kw. zamieszkaną wówczas przez kilkuset ostatnich Rapa Nui, rząd oddał ją w dzierżawę brytyjskiej kompanii, która uczyniła z niej ogromną farmę owczą.

Ślad w niemieckim archiwum

Ale po globalnym kryzysie gospodarczym w 1929 r. i zaostrzeniu się stosunków z dozbrajającą swą marynarkę wojenną Argentyną prezydent Arturo Alessandri przypomniał sobie o wyspie i postanowił ją przehandlować za okręty wojenne.

Ofertę sprzedaży wyspy albo oddania jej w wieloletnią dzierżawę na bazę morską złożył już w 1930 r. Stanom Zjednoczonym, ale z transakcji z Amerykanami nic nie wyszło. W latach 1936-39 zaproponował handel „wyspa za okręty” kolejno Wielkiej Brytanii, Japonii i Trzeciej Rzeszy. Ślady tajnych pertraktacji nie zachowały się w Chile, ale odnaleźli je w archiwach niemieckiego MSZ w Bonn historycy – Węgier Ferenc Fischer i Hiszpan Mario Amoros. Według monograficznej książki Amorosa „Rapa Nui, rana na oceanie” Hitlerowi Chile chciało sprzedać wyspę krótko po udanym zakupie w Trzeciej Rzeszy 36 samolotów wojskowych. W sierpniu 1937 r. o kupieniu wyspy rozmawiali wstępnie ambasador niemiecki w Chile z chilijskim ministrem spraw zagranicznych José Ramónem Gutiérrezem Alliende. Rokowania jednak się urwały i brak szczegółów co do dalszych ich losów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej