Jest szczupły, ciemnowłosy i niespełna trzydziestoletni, głosem do złudzenia przypomina sławnego tatę. Hamza ben Laden nie od dziś jest na celowniku zachodnich służb, które ponoć nadały mu przydomek „książę dżihadu”. Piętnaste dziecko Osamy i jego ukochany syn już dawno dowiódł, że marzy mu się pójście w ślady ojca.

Popełni błędy Osamy?

Dziś jego plany przejęcia schedy po Osamie i pomszczenia ojca zabitego siedem lat temu w Pakistanie przez amerykańskich komandosów potwierdzają wujkowie Hamzy.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej