Poniedziałek, 25 czerwca. W wieczornym programie BBC Newsnight donosi, że polskie „targi książki” w Slough, na których przemawiali znani rasiści i ksenofobi, współfinansowała ambasada w Londynie. Na imprezie jesienią 2017 r. mówiono o „wojnie” kulturowej, „ojczyźnie białego człowieka”.

Wtorek, 26 czerwca. W sieci pojawia się list otwarty do ambasadora, który podpisuje coraz więcej osób i organizacji. Sygnatariusze domagają się przeprosin: „Obywatele Polski oczekują od swojej Ambasady godnego reprezentowania ich ojczyzny i nich samych na forum międzynarodowym”.

Autorką listu była Joanna, działaczka brytyjskiego KOD-u.

– Wiedzieliśmy, że ambasador, delikatnie mówiąc, nie ma lewicowych sympatii. Ale chyba nikt nie spodziewał się, że da pieniądze na imprezę wspierającą mowę nienawiści – opowiada.

Umówiliśmy się w kawiarni przy londyńskiej Regent Street, niedaleko gmachu ambasady, pod którym KOD czasem protestuje.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej