W środę komisja wyborcza podała wyniki wyborów parlamentarnych: 122 mandatów dla rządzącej ZANU-PF i 53 dla głównej partii opozycji, Ruchu Demokratycznej Zmiany (MDC).

Wstrzymano publikację rezultatów odbywających się równolegle wyborów prezydenckich, w których 75-letni prezydent Emmerson Mnangagwa konkurował z 40-letnim Nelsonem Chamisą z MDC. Gdyby żaden z nich nie zdobył połowy głosów, konieczna byłaby dogrywka. Ale trudno sobie wyobrazić, żeby szef ZANU-PF miał przegrać, kiedy jego partia odniosła tak wyraźne zwycięstwo.

W Harare doszło do zamieszek. Oczekujący w gotowości na ogłoszenie wyników tłum zwolenników opozycji nie miał wątpliwości, że zostały one zmanipulowane przez partię władzy. Skandując „chcemy Chamisy”, ludzie ruszyli na siedzibę ZANU-PF. Protestujący blokowali ulice, palili opony i obrzucali policjantów kamieniami, a ci używali działek wodnych, gazu łzawiącego i strzelali w powietrze. Media donoszą, że wojsko otworzyło ogień, zabijając co najmniej trzy osoby i wiele raniąc.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej