Franciszek przyjął w ostatnią sobotę – wymuszoną przez Watykan – rezygnację Theodore’a McCarricka z tytułu kardynalskiego, a wcześniej zakazał temu emerytowanemu arcybiskupowi Waszyngtonu publicznego odprawiania mszy oraz nakazał mu życie w odosobnieniu i modlitwie do czasu zakończeniu procesu kościelnego w sprawie oskarżeń o nadużycia seksualne.

To pierwsza „dymisja” członka kolegium kardynalskiego od 1927 r., kiedy francuski teolog Louis Billot (mocno wspierający konserwatywny ruch Action Français) zrzekł się kapelusza kardynalskiego w wyniku ostrego sporu politycznego z Piusem XI.

Kościelna „kultura milczenia”

McCarricka skompromitowały – uznane przez Watykan za wiarygodne – oskarżenia o nadużycia seksualne wobec 16-letniego ministranta w latach 70. Te informacje wyszły na jaw dopiero niedawno (w ubiegłym tygodniu doszły relacje 11-latka o wydarzeniach z lat 70. i 80.), lecz zdaniem amerykańskich mediów już od dekad krążyły pogłoski o aktywnym życiu seksualnym oraz o molestowaniu dorosłych seminarzystów i młodych księży przez McCarricka. Został on wyświęcony na biskupa w 1977 r., a kardynałem został mianowany w 2001 r.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej