Sensacyjną zapowiedź przekazał w wywiadzie dla agencji RIA Nowosti wicepremier Jurij Borysow odpowiedzialny za przemysł zbrojeniowy. Jego zdaniem nie ma sensu „zalewać sił zbrojnych drogimi ‘armatami’”, z których każda kosztuje dziś około 250 mln rubli, czyli mniej więcej 4 mln dol.

Armia przecież, jak przypomniał członek rządu, ma dziś czołgi T-72 i ich de facto zmodernizowaną wersję T-90. A na te maszyny „jest na rynku ogromny popyt”. „Biorą je wszyscy, bo swą ceną, efektywnością i jakością biją abramsy (czołgi amerykańskie), leopardy (niemieckie) czy leclerki (francuskie)” – wyliczał Borysow.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej