Choć na świecie nazwa „Bolonia” kojarzy się z Włochami, w Andaluzji na to hasło każdy myśli o długiej na 4 km plaży zakończonej ogromną wydmą, w cieniu której kryją się Baelo Claudia – najlepiej zachowane na Półwyspie Iberyjskim ruiny rzymskiego miasta. To także jedna z popularniejszych w regionie plaż nudystów (nie ma tam rozbudowanej infrastruktury turystycznej i nikt im nie zakłóca spokoju).

W miniony weekend jej bywalcy przeżyli więc szok, kiedy nagle pojawiło się na niej kilkudziesięciu młodych mężczyzn – uciekających przed strażą przybrzeżną migrantów, którzy właśnie dobili do brzegu przepełnionym pontonem...

Plażowicze powinni być jednak na taką ewentualność przygotowani, bo od kilku tygodni do brzegów Andaluzji przybywa tak dużo nielegalnych łodzi, że burmistrz miasta Algeciras oznajmił, iż region „staje się nową Lampedusą".

Te słowa potwierdzają statystyki. Międzynarodowa Organizacja do Spraw Migracji z siedzibą w Genewie podała właśnie, że od stycznia do lipca do Hiszpanii dotarło w ten sposób prawie 22 tys. 858 osób – czyli więcej niż w całym ubiegłym roku (22 tys. 108).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej