Liczba cudzoziemek, które w latach 2014-1016 wstąpiły do ISIS, a dziś wracają do domu, jest znacznie niedoszacowana, podobnie jak ich role w strukturach kalifatu – alarmują autorzy raportu „Od ISIS do diaspory: Tropiąc kobiety i dzieci Państwa Islamskiego”, opublikowanego właśnie przez centrum studiów nad radykalizacją londyńskiego King’s College. Zdaniem autorek raportu, Joan Cook i Giny Vale, kobiety wracające z Syrii i Iraku, gdzie przez trzy lata panoszyli się islamscy radykałowie, nie tylko same mogą stanowić zagrożenie, ale skrajną ideologię i terrorystyczny fach mogą przekazywać dzieciom.

Aktywne w cywilu i na polu walki

„ISIS często kojarzy nam się z zamaskowanymi mężczyznami wymachującymi czarną flagą, przedstawianymi w ferworze walki albo w scenach brutalnych, teatralnie wyreżyserowanych egzekucji – czytamy w raporcie. – Jednak, choć te obrazy dobrze ilustrują najbardziej barbarzyńskie cechy ISIS, nie w pełni pokazują, kto między 2013 a 2018 r. nawiązał bliskie związki z kalifatem” – przestrzegają autorki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej