Radosław Sikorski, były minister spraw zagranicznych i obrony; wysłuchał Bartosz T. Wieliński

Prawdopodobieństwo konfliktu zbrojnego z Rosją nie jest teraz wielkie. Ale istnieje. Strategiczna maskirowka, czyli systematyczne wprowadzanie przeciwnika w błąd, to część rosyjskiej doktryny wojennej od niepamiętnych czasów. Pod tym względem Rosjanie są o wiele bardziej zaawansowani niż Zachód.

Przypomnijmy operację „Bagration” rozpoczętą 22 czerwca 1944 r. uderzeniem na siły niemieckie na Białorusi. Po niecałych dwóch miesiącach Armia Czerwona stanęła u bram ogarniętej powstaniem Warszawy. Ofensywę poprzedziła dezinformacja na wielką skalę. Rosjanie zdołali przekonać Niemców, że będą nacierać na Ukrainę. W efekcie front się załamał.

Konflikt z Rosją może przebiegać według podobnych założeń. Dla Polski stanowiłby zagrożenie egzystencjalne. A zatem małe prawdopodobieństwo nie może się przekładać na nasze nieprzygotowanie. Zwłaszcza w obliczu zagrożenia wojną hybrydową.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej