- To światło w narastającej ciemności polityki międzynarodowej - powiedział szef Rady Europejskiej Donald Tusk po uroczystym podpisaniu we wtorek umów o partnerstwie gospodarczym i strategicznym UE z Japonią.

Działać mimo Trumpa

Handlowe rokowania z Tokio rozpoczęły się w 2013 r., ale przyspieszenia nabrały dopiero wraz z prezydenturą Donalda Trumpa. Wycofał on bowiem podpis Ameryki pod – jeszcze nieratyfikowanym – wielostronnym porozumieniem transpacyficznym o wolnym handlu i inwestycjach (TPP), którego stroną była Japonia. W rezultacie kraj ten zaczął bardziej doceniać szanse współpracy z Europą.

Umowę UE - Japonia wstępnie wynegocjowano w 2017 r. i jej podpisanie pierwotnie planowano na ubiegły tydzień w Brukseli. Jednak premier Shinzo Abe nie chciał opuszczać kraju z powodu ogromnych powodzi i dlatego szczyt przeniesiono do Tokio. Opóźniono go też o tydzień, czyli na czas po podróży Donalda Trumpa na szczyt NATO, do Wielkiej Brytanii oraz Finlandii, na rozmowy w Helsinkach z Władimirem Putinem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej