Eksperci i media z trudem usiłują wskazać, jakie konkretne rezultaty przyniosło pierwsze „pełnoformatowe” spotkanie przywódców.

Bilans okazuje się skromny. „Obaj prezydenci zaczęli widzieć w sobie partnerów na dłuższy czas” – podsumowuje poniedziałkowe rozmowy politolog Dmitrij Badowski cytowany przez dziennik „Wiedomosti”.Jego kolega po fachu Jewgienij Minczenko wtóruje mu, podkreślając: „Najważniejsze, że obie strony demonstrują wysiłki na rzecz konstruktywnej współpracy”.

Andrej Kolesnikow, ekspert moskiewskiego oddziału Fundacji Carnegie, tak ocenił dla „Wyborczej” wyniki szczytu w Helsinkach: – Nie było żadnych przełomów. Władimir Putin na czysto ograł Donalda Trumpa w kwestii ingerencji Rosji w prezydenckie wybory w USA. Sam Trump był nieciekawy, wypadł blado. A Putin dwa razy zdecydowanie bronił firmy Konkord swego przyjaciela, zwanego jego kucharzem, Jewgienija Prigożyna szefującego „fabryce trolli” – grupie hakerów, którzy ingerowali w wybory amerykańskie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej