W poniedziałek minister sprawiedliwości Abdülhamit Gül zapowiedział wygaszenie przedłużanego od dwóch lat stanu wyjątkowego. Wprowadzono go po nieudanym puczu z 15 lipca 2016 r., gdy wojskowi próbowali obalić Erdogana. W starciach w całym kraju zginęło wówczas 250 osób, a 1,6 tys. zostało rannych. Zdominowany przez rządzącą Partię Sprawiedliwości i Rozwoju parlament cyklicznie co trzy miesiące wydłużał od tamtej pory stan wyjątkowy. Dzięki temu możliwe było zamykanie redakcji, zwalnianie z uczelni pracowników naukowych oraz aresztowania pod pozorem współpracy z niedoszłymi zamachowcami.

Ale stan wyjątkowy pozwalał prezydentowi jedynie na tymczasowe zwiększenie władzy wykonawczej w systemie republiki parlamentarnej; i za każdym razem wymagał zgody parlamentu... Trzy tygodnie temu Erdogan wygrał wybory i w Turcji zaczął obowiązywać system prezydencki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej