Gdy czuły na swoim punkcie amerykański prezydent znajdzie się nad Londynem i wyjrzy przez okno samolotu, zobaczy swoją krążącą nad miastem karykaturę: wypełniony helem sześciometrowy pomarańczowy balon bobasa z charakterystyczną blond grzywką, pieluchą i nienaturalnie małymi dłońmi. Takie powitanie zgotowali mu aktywiści, którzy skrzyknęli się w internecie i zebrali na akcję 18 tys. funtów. Mer Sadiq Khan najpierw jej zabronił, ale gdy ponad 10 tys. ludzi podpisało petycję w tej sprawie, zmienił zdanie i dał zielone światło.

W stolicy i innych miastach Zjednoczonego Królestwa, które odwiedzi Trump, spodziewane są wielotysięczne protesty. Główny wiec rozpocznie się w piątek o godz. 14 lokalnego czasu przed siedzibą BBC, skąd demonstranci przejdą przez Oxford Circus na Trafalgar Square. Jednak już w czwartek wieczorem protestujący chcą hałasować pod rezydencją amerykańskiego ambasadora, gdzie Trump spędzi noc. Z głośników ma rozbrzmiewać muzyka meksykańskich mariachi i odgłosy płaczących dzieci – to aluzja do szeroko krytykowanej polityki rozdzielania rodzin imigrantów w USA.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej