Do tej pory wszystkie nagrania, jakie Maida Hodżabri wrzucała na Instagrama, wyglądały podobnie. Śliczna ciemnowłosa osiemnastolatka tańczy na nich we własnym pokoju w rytm irańskiej albo zachodniej muzyki, zgrabnie się poruszając, często wykonując figury tańca wschodniego, znanego u nas jako taniec brzucha. W sumie dziewczyna wrzuciła na Instagrama niemal trzysta podobnych filmików, większość obejrzało od kilku do kilkunastu tysięcy osób.

Nie chciałam prowokować ani przyciągać uwagi

Jednak ostatnie nagranie Maidy, jakie można znaleźć w internecie, wygląda zupełnie inaczej. Na pokazanym przez państwową telewizję filmie dziewczyna przyznaje się do „złamania norm moralnych” obowiązujących w Iranie. Chwilami, szlochając, zapewnia, że nie chciała nikogo prowokować, i – chociaż wiedziała, że taniec jest zakazany – nie myślała, że wrzuca do sieci „coś złego”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej