Scenariusz jego ucieczki wygląda jak napisany w Hollywood. To nie powinno dziwić, bo Faid opowiadał w mediach, że jego bandyckie życie było inspirowane amerykańskimi filmami akcji z Robertem de Niro i Alem Pacino.

Do bramy więzienia Réau po Paryżem załomotali w niedzielę uzbrojeni ludzie, domagając się wydania Faida. Ale był to tylko sposób na odwrócenie uwagi. W tym samym czasie na dziedzińcu lądował śmigłowiec. Wyskoczyli z niego uzbrojeni mężczyźni i wdarli się do sali widzeń, w której czekał Faid. Wszyscy odlecieli w rejon Gonesse, gdzie wylądowali i spalili helikopter. Pilot – porwany na tę okoliczność instruktor pilotażu – odzyskał wolność.

Wiadomo na razie tyle, że gangster przesiadł się do samochodu. W okolicach Paryża policja prowadzi intensywne poszukiwania.

46-letni Faid w latach 90. stał na czele paryskiego gangu zajmującego się kradzieżami i wymuszaniem haraczy. W 2001 r. skazano go na 30 lat za napady z bronią. W 2009 r. wyszedł warunkowo. Wydał wtedy autobiografię, w której opisywał swoją drogę do kryminału, począwszy od dzieciństwa spędzonego w złej dzielnicy Paryża. Wystąpił w kilku programach telewizyjnych. Twierdził, że już skończył z bandytyzmem, ale rok później zorganizował napad, podczas którego zginęła policjantka. Dostał za to 25 lat.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej