Pomysł eurobudżetu był zwalczany przez polskie rządy od dobrych kilku lat. Długo przeciwstawiała mu się również Angela Merkel. Argumentowała, że nie można wypychać Polski i innych krajów bez euro poza główny nurt.

Zdaniem niektórych krytyków była to wymówka – tak naprawdę Merkel się bała, że Niemcy, którym eurobudżet pachnie zwiększaniem odpowiedzialności finansowej za mniej zdyscyplinowaną resztę eurolandu, powiedzą jej „nie” w wyborach. Ale ostatecznie ustąpiła Emmanuelowi Macronowi, który domagał się odrębnej kasy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej