– Ponownie wzywamy, aby port w Hudajdzie pozostał otwarty. Jesteśmy głęboko zaniepokojeni zagrożeniem, jakie jego zamknięcie stanowiłoby dla sytuacji humanitarnej Jemenu – oświadczył w imieniu Rady Bezpieczeństwa ONZ Wasilij Nebenzia, ambasador Rosji, która obecnie w RB sprawuje prezydencję.

Rada się niepokoi, bo od środy bomby spadają niebezpiecznie blisko Hudajdy, zamieszkanego przez ponad pół miliona ludzi drugiego z najważniejszych portów Jemenu, od trzech lat kontrolowanego przez szyickich rebeliantów. Według agencji AFP w czwartkowych walkach zginęło co najmniej 30 rebeliantów i dziewięciu prorządowych żołnierzy.

Biedę widać w ich oczach

Stawka jest wysoka, bo właśnie przez port w Hudajdzie dociera pomoc humanitarna dla Jemeńczyków, których większość – jak alarmuje ONZ – nie jest w stanie dzisiaj bez niej żyć.

CZYTAJ TEŻ: Saudowie odcinają pomoc humanitarną dla Jemenu. Przez irańskie rakiety

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej