Podpisana na zakończenie jednodniowego szczytu w Singapurze deklaracja zawiera cztery zasadnicze punkty. Po pierwsze, „prezydent Trump zobowiązał się do udzielenia Korei Północnej gwarancji bezpieczeństwa”. Po drugie, „przewodniczący Kim potwierdził swe silne i niezachwiane zaangażowanie na rzecz całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego”. Po trzecie, „USA i KRLD zobowiązują się ustanowić nowe relacje między sobą”. Po czwarte, oba państwa wymienią się szczątkami poległych żołnierzy.

W deklaracji nie ma konkretów ani dat – ale ich nie oczekiwano. Donald Trump zapowiadał, że ma być to spotkanie „zapoznawcze plus”. Wciąż nie wiadomo, czy „zaangażowanie” Kim Dżong Una na rzecz denuklearyzacji oznacza, że naprawdę jest gotów zrezygnować z broni atomowej – ani pod jakimi warunkami. Przynajmniej nie wiadomo tego publicznie, bo niewykluczone, że Kim uchylił rąbka tajemnicy w rozmowie z Trumpem w cztery oczy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej