Akcję zorganizowała w minioną niedzielę pozapartyjna i pozarządowa organizacja nacjonalistyczna Gure Esku Dago (We Własne Ręce) związana ze środowiskami skrajnie lewicowymi i separatystycznymi.

Chętni do zademonstrowania swojego poparcia dla prawa do decydowania – czyli do głosowania za odłączeniem się albo pozostaniem Kraju Basków w granicach Hiszpanii i Francji – musieli się zapisać na stronie internetowej organizacji i wpłacić 5 euro datku. Według organizatorów uczyniło to ok. 100 tys. osób, a w liczącym ponad 200 km łańcuchu ludzkim od San Sebastian przez Bilbao po Vitorię wzięło ostatecznie udział 150-175 tys. Atmosfera była wesoła, świąteczna, obeszło bez agresji i zamieszek.

Łańcucha nie wsparł regionalny rząd autonomiczny, premier Inigo Urkullu nie wziął w nim udziału. Oświadczył, że to akcja społeczna i że instytucje autonomii się do niej nie przyłączają.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej