Michał Kokot: Dlaczego Praga jest dla Rosjan tak lubianym miejscem szpiegowskiej aktywności?

Ondrej Kundra: Z powodów historycznych. Tuż po Praskiej Wiośnie Jurij Andropow, ówczesny szef KGB, uznał wraz z innymi dygnitarzami komunistycznymi, że najlepszym powodem, by zapobiec podobnym powstaniom, będzie zduszanie demokratycznych tendencji w zarodku – przez służby. To on podjął decyzję o otwarciu rezydentury wywiadu w Pradze z nielegalną działalnością szpiegów, której nie było wówczas w Czechosłowacji, ani zresztą w innych krajach bloku wschodniego.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej