– Mamy prezydenta, który jest twardy. Mamy prezydenta pragnącego zmiany reżimu tak samo, jak my – mówił Rudolph Giuliani na konferencji zorganizowanej przez Organizację Społeczności Irańskich Amerykanów w Waszyngtonie na początku maja.

Słowa wypowiedziane na zebraniu wrogów rządu w Teheranie pewnie nie zostałyby zauważone, gdyby nie dwie okoliczności. Giuliani, były burmistrz Nowego Jorku, od kwietnia jest prawnikiem Donalda Trumpa. Który – zgodnie zresztą z zapowiedzią Giulianiego – złamał w maju międzynarodowe porozumienie zamrażające program nuklearny Iranu w zamian za zniesienie sankcji.

W poniedziałek sekretarz stanu Mike Pompeo zapowiedział "największe sankcje w historii". Chyba że Iran spełni 12 żądań Waszyngtonu, w tym wycofa swe wojska z Syrii, przestanie wspierać rebeliantów w Jemenie, uwolni obywateli USA oraz innych więźniów powiązanych z Ameryką...

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej