Prezydenta Andrzeja Dudy nie przyjęto w Białym Domu. Na Exchange Place w Jersey City rozmawiał za to z burmistrzem tego 240-tysięcznego miasta Stevenem Fulopem. Oto skutki polityki PiS dla polskiej dyplomacji.

Rumun, Bałtowie, ale nie Polak

W kampanii w maju 2015 r. Duda zapowiadał, że Polska powstanie z kolan, wyjdzie z krępującego nasze możliwości głównego nurtu europejskiej polityki i odbuduje swoją międzynarodową pozycję. W tym celu powstała idea Trójmorza, bloku państw środkowej Europy, który – oczywiście pod polskim przewodnictwem – miał równoważyć wpływy europejskich potęg i odgrywać globalną rolę.

Prezydent wchodzącej w skład Trójmorza Rumunii Klaus Iohannis był już u Donalda Trumpa w Białym Domu w zeszłym roku, prezydenci krajów bałtyckich – miesiąc temu.

Gdy w marcu portal Onet i „Wyborcza” napisały, że Duda nie będzie zapraszany do Białego Domu, dopóki obowiązywać będzie kwestionowane przez USA i Izrael prawo przewidujące karę trzech lat więzienia za przypisywanie Polsce lub Polakom współudziału w Holocauście, współpracownicy prezydenta stanowczo temu zaprzeczali. Jak wytłumaczą brak zaproszenia teraz? Tym bardziej że Trump przyjął już m.in. prezydenta Uzbekistanu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej