Węgierski rząd staje się coraz bardziej niechętny zachodnim organizacjom, które patrzą mu na ręce i krytykują za autorytarne zapędy i ksenofobię. W ubiegłym roku parlament uchwalił prawo wzorowane na rosyjskich przepisach, które nakazują rejestrację organizacjom pozarządowym otrzymującym rocznie równowartość co najmniej 100 tys. zł.

Przez cały ubiegły rok trwała finansowana przez władzę kampania wymierzona w George'a Sorosa. Ten amerykański miliarder węgierskiego pochodzenia oskarżany jest przez rządzący Fidesz o to, że wspiera nielegalną migrację do Europy. Politycy tej partii przekonywali przed kilkoma tygodniami Węgrów, że ma w tej sprawie tajny plan opracowany we współpracy z Komisją Europejską. Najpierw twierdzili, że do Europy ma przyjechać „milion imigrantów”. Jednak im było bliżej kwietniowych wyborów parlamentarnych, tym częściej mówili już nie o „milionie”, ale o „milionach”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej