Rozpoczęcie rokowań ogłosił nikaraguański episkopat w poniedziałek, po kolejnym dniu brutalnych napaści policji i rządowych bojówek na tłumy manifestantów w kilku miastach. W sobotę w Masayi i w poniedziałek w Sebaco znów były ofiary śmiertelne wśród demonstrantów.

Rozmowy pod patronatem biskupów

W ciągu czterech tygodni nieprzerwanych walk ulicznych, strajków, blokad i demonstracji, przeciw którym reżim posłał policję i paramilitarne bojówki, zginęły w sumie 53 osoby.

Biskupi stwierdzili, że warunkiem rozmów powinno być wycofanie z ulic policji i paramilitarnych rządowych bojówek oraz uwolnienie aresztowanych, powołanie komisji do zbadania zajść i wpuszczenie do kraju międzynarodowej misji. Ortega przystał tylko na ten ostatni punkt, ale resztę warunków odrzucił.

Kiedy jednak w poniedziałek rzecznik armii, dotąd całkowicie posłusznej reżimowi, oświadczył, że wojsko nie da się użyć do tłumienia protestów, prezydent zgodził się na rokowania z przywódcami protestujących pod patronatem Kościoła katolickiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej