Na celowniku prywatnej agencji wywiadowczej Black Cube stworzonej przez byłych analityków wywiadu wojskowego Izraela znaleźli się Benjamin Rhodes, doradca prezydenta Baracka Obamy ds. bezpieczeństwa, i Colin Kahl, doradca wiceprezydenta Joego Bidena. Nie byli oni zaangażowani w negocjacje z Iranem, ale przekonywali do nich opinię publiczną w telewizji i na Twitterze. Zleceniodawcy uznali najwyraźniej, że podkopanie reputacji „twarzy” porozumienia mogłoby podkopać również poparcie dla samej umowy.

Śledczy tropili życie prywatne doradców, finanse, relacje z przychylnymi Iranowi lobbystami, kontakty z dziennikarzami. Te ostatnie m.in. z powodu wypowiedzi Rhodesa opublikowanych w 2016 r. na łamach „NYT”. Doradca przyznał wówczas, że starał się podsuwać reporterom narrację, by wpłynąć na opinię publiczną, co zdaniem krytyków było po prostu manipulowaniem. Badano też, czy w rozmowach z prasą Rhodes i Kahl nie zdradzili przypadkiem poufnych informacji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej