Politycy obozu rządzącego w Polsce od wielu miesięcy wypowiadają się w sprawach reparacji wojennych od Niemiec. Ich wypowiedzi mogą sugerować, że jest to problem w stosunkach dwustronnych otwarty i wymaga pilnego zajęcia się nim. Ignorują przy tym, lub odrzucają, oświadczenia innych polityków, a także rzeczoznawców.

Do sprawy zarówno finansowego zadośćuczynienia za straty wojenne, jak i dyskryminacji Polski pod tym względem nawiązał ostatnio w wywiadzie dla poczytnego tygodnika „Der Spiegel” premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki. – Właśnie Sejm podjął decyzję o dokładnym policzeniu szkód materialnych i strat osobowych – stwierdził w tej rozmowie. Polacy otrzymali dotąd tylko 1 proc. kompensacji tego, co otrzymali obywatele krajów zachodnich i Izraela. Przy czym nasze straty były w stosunku do liczby ludności najwyższe na świecie.

Podany przez premiera 1 proc. nie ma potwierdzenia w znanych badaczom źródłach i literaturze przedmiotu. Zanim przedstawimy wstępne szacunki, konieczne jest przypomnienie podstawowych faktów dotyczących niemieckich reparacji. Premier porównał Polaków do obywateli innych krajów zachodnich, w szczególności do Izraela. Poniżej skupimy się więc na tych krajach, pozostawiając niejako na boku odszkodowania wypłacone niemieckim, wśród nich przede wszystkim żydowskim ofiarom Trzeciej Rzeszy (do 2011 r. było to ponad 50 mld euro).

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej