Oczekiwania co do postawy, jaką ostatecznie przyjmie prezydent Trump wobec problemu przemocy z bronią w ręku, były ogromne. Bo i wielka była presja opinii publicznej po tragedii na Florydzie, gdzie uzbrojony nastolatek wtargnął do szkoły średniej i za pomocą karabinu typu AR-15 zabił 17 osób i ranił 17 innych. Zdarzenie wywołało masowe, niespotykane od dawna protesty, zwłaszcza młodzieży.

Donald Trump przyznał, że dramat poruszył go osobiście, a w czasie niedawnego spotkania z kongresmenami proponował tak daleko idące zmiany w prawie, że Republikanie i NRA (Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie) oniemieli.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej