O losie Siergieja Skripala zdecydował Władimir Putin, orzekając, że „tacy źle kończą”. Gdy agenta wywiadu rosyjskiego, który zdradził Rosję, otruto, Moskwa twierdzi jednak, że to robota wrogów, którzy chcą jej zaszkodzić.

Były pułkownik GRU i jego córka, zatruci w brytyjskim Salisbury tajemniczym gazem paraliżującym, walczą o życie w szpitalu. A tymczasem ich „partnerka” Anna Chapman, uskrzydlona wieścią, że zdrajca „źle kończy”, chwaliła się w sieci swymi nowymi fotografiami w kostiumie kąpielowym na plaży w Tajlandii.

Przypomnijmy, kto zacz. W 2010 r. Amerykanie złapali u siebie dziesięciu dziwnych zakonspirowanych agentów rosyjskich. Dziwnych, bo oni tak naprawdę nie szpiegowali, tylko prali pieniądze bardzo wysoko postawionych Rosjan. A przewodzić im miała właśnie Anna Chapman, ze względu na idealne kształty i urodę nazwana „agentem 90-60-90”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej