Użytkownicy Weibo, chińskiego Twittera (oryginalny jest w Chinach niedostępny), czy Whatsappa nie mogą otworzyć dziesiątek stron. Zablokowane są m.in. hasła: kadencja, emigracja, konstytucja czy nawet... Kubuś Puchatek, z którym Xi bywa porównywany przez wzgląd na swoją aparycję.

W internecie zaroiło się od memów z misiem, który trzyma beczułkę miodu. I napisem w dymku: „Znajdź rzecz, którą kochasz, i trzymaj się jej”. Miodem Xi ma być władza.

Listę zakazanych haseł zestawił China Digital Times, portal o Chinach prowadzony na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley.

Ograniczenia wykreślone z konstytucji

Blokowane są wszelkie aluzje do dożywotniej władzy. A tej najwyraźniej pragnie 64-letni Xi Jinping, nowy chiński Mao i Putin w jednej osobie. Od przejęcia sterów w państwie w 2012 r. zgromadził jej już tyle, że Chińczycy zaczęli o nim mówić „przewodniczący wszystkiego”. Xi stoi na czele państwa, partii, armii i potężnych speckomisji. Prowadzi też kampanię walki z korupcją w aparacie, co pozwala mu eliminować rywali nawet na najwyższych szczeblach. A już w marcu najpewniej zniknie ostatni limit, który ogranicza Xi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej