– No proszę, co my tutaj mamy? Dziecko, co tu robisz? – Recep Tayyip Erdogan, przemawiający na transmitowanym na żywo kongresie rządzącej partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), ucieszył się na widok stojącej w tłumie dziewczynki ubranej w mundur sił specjalnych. Kiedy zestresowana okazaną jej uwagą dziewczynka w odpowiedzi sztywno zasalutowała, poprosił, żeby wniesiono ją na scenę. Tam dwa razy pocałował ją w policzki, po czym – nie zwracając uwagi, że dziewczynka coraz mocniej płacze – zaczął komentować jej strój – mundur armii i beret charakterystyczny dla służb specjalnych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej