– Od 1 marca wejdzie w życie podwyżka wynagrodzeń na stanowisku sprzedawca/kasjer, obejmie wszystkich nowych i dotychczasowych pracowników – potwierdził w piątek dyrektor generalny Lidla na Czechy Pavel Stratil. Oznacza to skokowy wzrost płac szeregowych pracowników sieci o 25 proc.

Lidl, który na czeski rynek wszedł w 2003 r., ma dzisiaj prawie 300 sklepów. W 2016 r. zarobił 4 mld koron (ok. 160 mln euro) i szybko się rozwija. Swoje „tanie sklepy”, które stały się w Czechach synonimem dostępnych, choć nie zawsze najwyższej jakości produktów spożywczych, stopniowo zmienia w bardziej luksusowe, przeznaczone dla lepiej zarabiających. Gwałtowny wzrost płac nie jest jednak przejawem filantropii, lecz wynikiem „wojny o kasjerów”, która w ostatnich miesiącach toczy się między sieciami sprzedaży. Przegrywa w niej np. Kaufland. Klienci z powodu braku kasjerów w sklepach tej sieci muszą spędzić w kolejkach nawet 30 minut. Podobne problemy mają inni sprzedawcy, którzy w porównaniu z Lidlem oferują wynagrodzenia niższe o ponad 10 tys. koron.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej