Fabuła agitki jest taka. 17 marca (w przeddzień wyborów), wieczór, typowe małżeństwo w typowym mrówkowcu układa się do snu. Ona (znana i dobrze opłacana aktorka Swietłana Gałka) nastawia budzik na dziewiątą, bo „spraw dużo, a jeszcze trzeba zdążyć na głosowanie”. On (też popularny i jeszcze bardziej kasowy Siergiej Burunow), dobrze wczuwając się w rolę typowego buraka, nieogolony i odziany w podkoszulkę zwaną w Rosji „koszulką alkoholiczką”, każe jej wyłączyć budzik, bo i „bez ciebie wybiorą jak należy”. Zasypiają i tu zaczyna się koszmar.

Zerwawszy się na dzwonek do drzwi i dochodzące z klatki schodowej okrzyki „otwierajcie, towarzyszu”, pan domu w tej samej „alkoholiczce” widzi na progu generała-porucznika podobnego ni to do Stalina, ni to do Pawła Grudinina wysuniętego przez komunistów, a mieszanego z błotem przez kremlowskie media kandydata na prezydenta. Za wąsaczem stoją dwaj szeregowcy. Jeden o wyglądzie słowiańskim, drugi – czarnoskóry, znaczy NATO-wiec.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej