W przeszłości Kim Dżong Un groził, że zamieni Seul w „morze płomieni”; nazywał Koreę Południową marionetką amerykańskich imperialistów, a jej byłą prezydent Park Geun Hye „starą, obłąkaną suką”. Teraz zmienił ton. Witając delegację północnokoreańską, która po trzech dniach wróciła z zimowych igrzysk w Pjongczangu do kraju, wyraził radość z „ciepłego klimatu pojednania”. I pochwalił „robiące duże wrażenie i szczere wysiłki” sąsiada w ugoszczeniu Koreańczyków z Północy...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej