W grudniu jego partia, Afrykański Kongres Narodowy (ANC), pozbawiła go przywództwa i wybrała na nowego lidera Cyrila Ramaphosę. W ubiegłym tygodniu nie pozwolono prezydentowi wygłosić dorocznego orędzia na rozpoczęciu sesji parlamentu. Ale Zuma wciąż odmawia ustąpienia. Zebrało się więc nadzwyczajne konklawe ANC. Po wielu godzinach obrad we wtorek nad ranem uchwalono, że partia oficjalnie prosi Zumę o złożenie urzędu.

Takie wezwanie nie ma mocy formalnej i Zuma nie musi zareagować. Wtedy jednak 22 lutego czeka go w parlamencie wotum zaufania, które najpewniej przegra. ANC woli go odwołać wcześniej własnoręcznie, niż oddawać inicjatywę opozycji.

Zuma jest dopiero trzecim prezydentem Południowej Afryki od czasu obalenia apartheidu w 1994 r. Pierwszy, Nelson Mandela, pozostaje niedoścignionym wzorem: uosabia uczciwość, pojednanie i nadzieję na lepszą przyszłość.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej