W Pjongczangu po raz pierwszy w powojennej historii olimpizmu gospodarz igrzysk gości drużynę z kraju, z którym formalnie pozostaje w stanie wojny.

Poprzednia okazja ku temu była w 1988 r. podczas letniej olimpiady w Seulu. Ale wtedy Korea Północna obraziła się, że nie została współgospodarzem igrzysk, i zbojkotowała imprezę. W tym roku jest inaczej: jej obecny przywódca Kim Dżong Un niespodziewanie, w ostatniej chwili, zdecydował się na udział w zimowej olimpiadzie.

Pozostało 91% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej