Tydzień temu, podczas ogłaszania wyników wyborów prezydenckich, tuż obok zwycięskiego Milosza Zemana stał przewodniczący partii Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) forsującej czexit Tomio Okamura. – Od dziś jestem z prezydentem na Ty – zwierzył się Okamura, który należał tego wieczoru do niewielkiego kręgu ludzi śledzących z Zemanem liczenie głosów i razem z nim świętujących zwycięstwo. Ostatecznie wygrana Zemana stała się też wygraną Okamury.

Socjolodzy przyznają, że ta niewielka ilość głosów, która zdecydowała o zwycięstwie Zemana, to wyborcy SPD zmobilizowani antyimigrancką kampanią. Sympatycy tego ugrupowania wzięli udział w głosowaniu dopiero w drugiej turze. Jak informuje Czeska Agencja Prasowa Zeman zwyciężył w 4/5 okręgów, w których w październikowych wyborach parlamentarnych najwięcej głosów zdobyli ekstremiści. „To zwycięstwo antyimigracyjnych i skrajnie prawicowych sił” – napisał o wyborach prezydenckich brytyjski dziennik „The Guardian”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej