„Nie można się skupić na fabule, bo 70 proc. wymowy jest niezrozumiałe"; „Co za straszliwa dykcja, niech chociaż dadzą podpisy!", „Poczekam, aż będzie dubbing po angielsku, bo po hiszpańsku nie można zrozumieć ni ch...a” – to tylko kilka z setek negatywnych komentarzy, które w ciągu ostatnich dwóch tygodni zalały hiszpańskie media społecznościowe.

Wszystkie dotyczą „La Peste” („Zaraza"), nowego serialu historycznego wyprodukowanego przez jednego z lokalnych operatorów telefonii komórkowej i wyświetlanego na jego platformie cyfrowej. Rzecz napisana i wyreżyserowana przez nagradzanych filmowców, ze świetnymi aktorami w rolach głównych (koszt odcinka przekracza 1,5 mln euro), jest już powszechnie uznawana za jedno z najwybitniejszych dzieł hiszpańskiej telewizji. Premierę oglądało prawie o połowę więcej widzów niż ostatni sezon szalenie popularnej i częściowo kręconej w tym kraju „Gry o tron".

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej