– Po ośmiu latach od dojścia do władzy Fidesz konsoliduje władzę i domyka system demokracji nieliberalnej. Partia chce teraz decydować o obsadzie sądów, by te nie mogły zakwestionować wprowadzonych przez nią reform – mówi o przepisach, które weszły w życie z początkiem roku Mate Daniel Szabo, prawnik działający w Węgierskiej Unii na rzecz Praw Człowieka (TASZ).

Zanim do tego doszło, rządzący już mieli duży wpływ na obsadę sądów. Umożliwiły to zmiany wprowadzone za pierwszej kadencji rządów Viktora Orb?na (2010-14), ale do tej pory rzadko po ten instrument sięgali.

Lojalni sędziowie

Niedawno jednak ze stanowiskiem pożegnał się prezes sądu stołecznego w Budapeszcie rozstrzygającego o najważniejszych sprawach w kraju. Jego kadencja nie...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej