W środę na zaimprowizowanej w korytarzu Białego Domu, trwającej nieco ponad minutę wymianie pytań i odpowiedzi z reporterami prezydent USA stwierdził, że „nie może się doczekać” spotkania z Muellerem.

To zmiana taktyki ze strony Donalda Trumpa. Wcześniej powtarzał, że przesłuchiwanie go jest bez sensu, bo śledztwo nie ma podstaw.

Jednocześnie z Białego Domu od tygodni docierały informacje o trwających negocjacjach prawników prezydenta z ludźmi Muellera w sprawie warunków, na jakich głowa państwa miałaby złożyć zeznania.

W czwartek „Washington Post” i „New York Times", z reguły precyzyjnie poinformowane w tej sprawie, napisały, że decyzja o stawieniu się prezydenta przed Muellerem już zapadła. Do przesłuchania ma dojść w ciągu trzech-czterech tygodni. Na część pytań Trump odpowie osobiście, niektóre kwestie mają być wyjaśnione w formie pisemnych oświadczeń prezydenta.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej