W Niemczech polityka wpłynęła na zupełnie nieznane wody. Cztery miesiące po wyborach kraj ciągle nie ma rządu. I może go jeszcze długo nie mieć. Nad krajem wisi wizja rządu mniejszościowego lub rozpisania przedterminowych wyborów. W takim impasie niemiecka polityka utkwiła po raz pierwszy. Tym bardziej że w listopadzie załamały się rozmowy nad stworzeniem szerokiej koalicji chadeków z liberałami i zielonymi. Teraz tak samo mogą skończyć się prowadzone od grudnia rozmowy z SPD. Gdyby się faktycznie załamały, kraj może czekać polityczny chaos. To stan, jaki Niemcy znają jedynie z podręczników historii. W czasach Republiki Weimarskiej niestabilność polityczna, zmieniające się rządy, niepokoje społeczne, nawarstwiające się problemy gospodarcze były normą. A to dało siłę totalitarnym ruchom spod znaku swastyki i czerwonej gwiazdy. Samo wspomnienie, że historia mogłaby się w jakiś sposób powtórzyć, przyprawia Niemców o gęsią skórkę

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej