– Z nim można rozmawiać – tak według informacji „Wyborczej” opisywał wrażenia po spotkaniu z polskim gościem szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel. W porównaniu z poprzednikiem Witoldem Waszczykowskim, z którym Gabriel spotykał się w zeszłym roku, minister Jacek Czaputowicz jawił się Niemcom jako ktoś z innej planety.

Łagodny minister - Jacek Czaputowicz

Przed przyjazdem nie wygłosił żadnej tyrady, z czego jego poprzednik słynął. Minister Waszczykowski wielokrotnie atakował Niemców za ich politykę wobec uchodźców. Zarzucał im, że na autostradach, którymi maszerowali uchodźcy, stawiali budki, w których urzędnicy wyłapywali z tłumu informatyków i innych specjalistów. Twierdził też, że Niemcy bardziej troszczą się o interesy Rosji niż o bezpieczeństwo Europy Środkowej, a ostatnio zarzucał im ingerencję w polskie sprawy wewnętrzne.

Z tego, co słyszeliśmy od niemieckich dyplomatów, rozmowy z Waszczykowskim były nieprzyjemne, a wrażenie jeszcze bardziej psuły wygłaszane po powrocie komentarze ministra. Niektóre były absurdalne, jak ten ze stycznia w 2016 r., gdy szef polskiej dyplomacji stwierdził, że Polska „nie będzie domagać się dymisji kanclerz Angeli Merkel”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej