Nikt nie może mówić o zaskoczeniu. Stało się dokładnie to, przed czym ostrzegano dwa lata temu, gdy Unia zaczęła przyglądać się zmianom w funkcjonowaniu polskich instytucji demokratycznych. PiS przeforsowywał je nocami, lekceważąc opozycję, parlamentarne zwyczaje, a przede wszystkim wartości, na których zbudowano zachodnią Europę: demokrację i rządy prawa.

Co w tej sprawie ma do powiedzenia polski rząd?

Poza propagandowymi sloganami, które już pojawiają się na paskach TVP Info („unijni biurokraci i totalna opozycja pod rękę z Niemcami uniemożliwiają reformy w Polsce” – itd.), niewiele.

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej