– Mam nadzieję, że Reza Zarrab odwoła swoje zeznania i naprawi swój błąd – mówił w piątek premier Turcji Binali Yildrim po drugim dniu zeznań biznesmena w nowojorskim sądzie. Władze Turcji robią, co mogą, by go zdyskredytować, ponieważ odgrywał on kluczową rolę w nielegalnym handlu pomiędzy Ankarą i Teheranem (zamieszane w niego miały być również amerykańskie banki).

Dzień wcześniej w sprawie zeznań Zarraba zabrał głos Recep Tayyip Erdogan. Prezydent Turcji oskarża Amerykanów o „sfingowanie politycznego procesu”, który ma zaszkodzić Turcji i „jej gospodarce”.

CZYTAJ TEŻ: Recep Tayyip Erdogan. Od demokraty do sułtana

Wściekłość rządzących w Turcji jest zrozumiała. 34-letni Zarrab, urodzony w Iranie obywatel Turcji, to kluczowy świadek w sprawie, która zatrzęsła turecką sceną polityczną już w 2013 r. i doprowadziła do odwołania czterech ministrów w rządzie Erdogana. W gigantycznej aferze korupcyjnej oskarżenia padły również pod adresem jego syna, a także ministra spraw wewnętrznych Efkana Ala, szefa resortu gospodarki oraz wysokich menedżerów banków, którzy mieli prać pieniądze pochodzące z nielegalnego handlu z Iranem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej