Góry starych gazet, opakowań i makulatury piętrzą się od miesięcy w dokach Hongkongu, bramie Chin. W dalekowschodnim porcie utknęły statki z całego świata wyładowane papierem do powtórnej utylizacji.

Dzień w dzień do byłej kolonii brytyjskiej przypływa 2,5 tys. ton makulatury – mówi agencji Reuters Jacky Lau, dyrektor związku miejscowych firm recyklingu. – Działamy od 50 lat, ale nigdy nie przeżyliśmy takiego kryzysu – dodaje Lau, który ocenia, że branża recyklingowa w Chinach traci ponad 340 tys. dol. dziennie.

Skutki odczuwają już wielcy operatorzy kontenerowi – tacy jak Maersk, który odnotowuje skokowy spadek przewozów złomu i makulatury do Chin.

Chiny nie chcą być śmietnikiem świata

A to wszystko dlatego, że w czerwcu Chiny zgłosiły do Światowej Organizacji Handlu zakaz sprowadzania 24 rodzajów surowców wtórnych, m.in. szkła, kartonu i opon – jako część swojej kampanii przeciwko zatruwaniu środowiska.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.