Według stacji firma zapłaciła hakerom 100 tys. dolarów za usunięcie wykradzionych danych. Były to m.in. dane osobowe, adresy e-mail i numery telefonów – a w przypadku kierowców również dane dotyczące prawa jazdy.

Firma zaoferowała kierowcom bezpłatną ochronę przed wyłudzeniami kredytów – ale już jej klienci nie mogą na to liczyć.

Uber to tania alternatywa dla taksówek. Klient, logując się do odpowiedniej aplikacji na smartfonie, podaje dane: telefon i numer karty kredytowej, z której są ściągane opłaty za przejazd.

W Polsce został zarejestrowany w 2013 roku, a rok później zaczął świadczyć usługi w Warszawie. Kierowcy wożą pasażerów także w Krakowie, Trójmieście, Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi i na Śląsku. Firma jest pośrednikiem między klientami a kierowcami, którzy muszą mieć założoną działalność gospodarczą.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.